Wszystko wskazywało na to, że wraz z odwilżą wiosenną powoli zaczyna rozmrażać się grunt na rynku kredytowym. Czyżby następować miała wiosenna odwilż kredytowa? Tak przynajmniej się wydawało nam klientom i tak też twierdzono w bankach. Pamiętamy, że jeszcze do niedawna, aby w ogóle móc starać się o jakikolwiek kredyt trzeba było się liczyć z tym, że banki zażądają dodatkowych opłat, każą wykupić ubezpieczenie kredytu i trzeba będzie liczyć się z większymi marżami oraz prowizjami. O najkorzystniejszy kredyt było i jeszcze jest bardzo trudno i niewiele było i nadal jest osób, które stać na spełnienie tych wszystkich warunków. O kredytach typu: kredyty bez zaświadczeń, poręczycieli czy też bez sprawdzenia w biurze informacji kredytowej trzeba będzie chyba juz zapomnieć. Szczególnie bez sprawdzenia w bik, bowiem żaden bank teraz nie podjmie ryzyka przyznania kredytu bez dokładnego sprawdzenia wnioskodawcy. Tymczasem na czarnej liście bardzo łatwo jest się znaleźć, bowiem wystarczy tylko niewielkie opóźnienie w spłacie kredytu i kredytobiorcy zostaje przypięta łatka nierzetelnego klienta. A wówczas nie ma co liczyć na kredyt w jakimkolwiek banku. No i kiedy banki zdecydowały się na złagodzenie swojej polityki kredytowej na rynku kredytów hipotecznych /niektóre banki kredytują nawet 100 procent wartości nieruchomości, a trzy spośród nich: Alianz Bank, MultiBank oraz mBank 110 procent wartości nieruchomości, obniżyły też marże i prowizje/ rozpoczęła się karuzela wahań kursu złotego. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia maja euro zdrożało o 8,5% a frank szwajcarski aż o 10,6%. Przy dalszych wzrostach oznaczało to znaczne podrożenie kosztów kredytów w euro oraz frankach. Na szczęście niekorzystne tendencje zostały powstrzymane. Pytanie tylko na jak długo.
- Wszystko wskazuje na to, że złoty nadal będzie odrabiał straty i się umacniał. Rykoszet grecki nie powinien więc być dla nas za bardzo bolesny. Z pewnością jednak banki będą jeszcze bardziej ostrożne w swojej akcji kredytowej i o jak najkorzystniejszy kredyt będzie nadal bardzo trudno. Oczywiście najkorzystniejszy kredyt dla klienta, a nie dla banku, banki sobie poradzą jak już niejednokrotnie sobie w takich sytuacjach radziły. Jeżeli jednak ktoś miał jeszcze jakąś nadzieję, że znajdzie bank, który nie sprawdza historii kredytowej klienta, to teraz już z pewnością takich nadziei się wyzbędzie. Nie mamy co liczyć na to, że sytuacja na naszym rynku będzie coraz lepsza, a raczej należy się przygotować na kolejne tego typu tąpnięcia. Dlatego banki zanim przyznają jakiś kredyt muszą kredytobiorcę dokładnie sprawdzić. Takie są działania i takie obowiazują obecnie procedury – powiedział jeden z doradców finansowych.